Problem śmieci to w Palermo i generalnie na Sycylii oddzielna historia. Zaprzyjaźniony Włoch opowiada nam przy kawie, że tutejsze samorządy nie panują nad procederem opanowanym przez mafię. Odpady zalegają na ulicach, nie ma czytelnych zasad. Wie co mówi, sam jest samorządowcem.
Miśka ma rude loki, opowiada nam, że umówiła się z tutejszym lalkarzem, że jak obetnie włosy, to mu je z Polski przyśle, żeby jego kukiełki mogły potrząsać przed widownią wspaniałą ryżą grzywą. Przedstawienia kukiełkowe to lokalna tradycja. Opera Dei Pupi traktowana jest bardzo serio. To sztuka a już z pewnością rzemiosło artystyczne. Scenariusz przedstawienia buduje się na dziejach największych średniowiecznych i legendarnych bohaterów walczących dzielnie z Saracenami. Marionetki nie są małe, mają od 80 do 130 cm i ważą ok 30 kg. Tradycyjny spektakl trwa aż 2 godziny. Do końca XIX wieku prawie każde sycylijskie miasteczko miało swoich lalkarzy. Współcześnie jest to sztuka elitarna. Lalkarz, który poprosił Miskę o włosy z pewnością traktuje swoje lalki jak dzieła sztuki. I niech tak będzie.
Pogoda w Palermo jak na grudzień piękna. W kościołach czuje się już atmosferę przedświąteczną. Grają kolędy i co krok natykamy się na wystawy szopek. Niektóre są precyzyjne, wypracowane, inne pomysłowe, nowoczesne, jeszcze inne rozkosznie naiwne.
Z bramy kamienicy wychodzimy prawie na Piazza Bellini. Przy nim aż trzy wspaniałe kościoły.
Dalej Piazza Pretoria. Na środku pyszni się fontanna ozdobiona nagimi postaciami. Z ich powodu miejsce nosi przydomek Plac Wstydu.
Na ruchliwym skrzyżowaniu Quatro Canti pysznią się fasady czterech XVII-wiecznych pałaców z fontannami i rzeźbami. Można tu wsiąść do bryczki by przejechać się po Palermo z fasonem.
Dalej Piazza Pretoria. Na środku pyszni się fontanna ozdobiona nagimi postaciami. Z ich powodu miejsce nosi przydomek Plac Wstydu.
Na ruchliwym skrzyżowaniu Quatro Canti pysznią się fasady czterech XVII-wiecznych pałaców z fontannami i rzeźbami. Można tu wsiąść do bryczki by przejechać się po Palermo z fasonem.
Przed katedrą stoi wóz drabiniasty przystrojony przywiędłymi kwiatami. Święto Św. Rozalii patronki miasta było 15 lipca ale wóz ciagle stoi. W katedrze, w kaplicy, w srebrnej trumience złożono jej odnalezione w grocie kosci.
zabalsamowane dopiero w 1920 roku aby wyglądała tak, jakby tylko spała. Po prawie 100 latach dotychczasową przeszkloną trumienkę zabezpieczono wkładając w próżniowy sarkofag. Ale nadal dziewczynka nie została pochowana.
W drodze do największego we Włoszech ogrodu botanicznego mijamy wspaniały okaz Ficusa uwieczniony w opisach Jarosława Iwaszkiewicza z Podróży po Sycylii. Faktycznie niesamowity.
Na ruinach miasteczka zniszczonego nieodległym trzęsieniem ziemi spotykamy starego pasterza ze stadem owiec. Jedna właśnie się okociła. Pasterz niesie małe za nogi a owca ze zwisającą jeszcze pępowiną truchta za nim liżąc owieczkę.
Życie i śmierć, stare i nowe, tradycja i nowoczesność, uroda i szpetota, kicz i elegancja, nie wiem gdzie jedno się kończy a drugie zaczyna. Dziwna i urokliwa to wyspa z piękną Taorminą spoglądającą na wulkan śmierdzący siarką.